Nabożeństwa

Święta Liturgia
 
CODZIENNIE - 9.00 - dolna cerkiew
 
NIEDZIELA
7:00  - górna cerkiew
 
8:30 -  dolna cerkiew
(nabożeństwo dla dzieci i młodzieży)
 
10.00 - górna cerkiew

Modlitwa za dusze zmarłych

PONIEDZIAŁEK - SOBOTA  9:00
 

Akatysty

ŚRODA 17:00
 
W dni powszednie cerkiew jest dostępna (otwarta) dla wiernych w godzinach 8.30-18.00

Pobierz kalendarium


Zobacz kalendarz prawosławny

Święty Starzec Paisjusz Hagioryta (3)

23.10.2015

 

OSĄDZANIE – WIELKA NIESPRAWIEDLIWOŚĆ

 

„Tylko Bóg sądzi sprawiedliwie,
ponieważ tylko On zna ludzkie serca.
My, nie znając sprawiedliwego sądu Bożego,
sądzimy „z pozorów”, zewnętrznie
i dlatego potępiamy
i niesprawiedliwie oskarżamy innych”.

 

ROZDZIAŁ PIERWSZY

„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”

 

Ten, kto osądza innych, popełnia te same grzechy

– Abba, dlaczego tak się dzieje: kiedy osądzam siostrę za jakieś niedociągnięcie, to potem sama robię to samo?

– Jeżeli ktoś osądza za coś innego, ale nie uświadamia sobie swojego upadku i nie żałuje tego, to zwykle sam popełnia ten grzech. Tak się dzieje, żeby człowiek uprzytomnił sobie swój upadek. Bóg w Swojej miłości sprawia, by skopiował on stan tego, kogo osądził. Jeżeli na przykład powiesz o kimś, że jest chciwy i nie zrozumiesz tego, że go osądziłaś, Bóg odbierze ci Swoją Łaskę i dopuści, żebyś sama stała się chciwa – i zaczniesz ciułać. Dopóki nie uświadomisz sobie swojego upadku i nie poprosisz Boga o wybaczenie, będą działały prawa duchowe.

 Żeby pomóc ci lepiej to zrozumieć, opowiem ci pewną historię ze swojego życia. Kiedy przebywałem w monasterze Stomion, dowiedziałem się, że jedna z moich szkolnych koleżanek zeszła z dobrej drogi. Modliłem się, żeby Bóg podsunął jej myśl przyjścia do mnie do monasteru. Wypisałem nawet z Pisma Świętego i Świętych Ojców niektóre myśli o pokucie. I oto pewnego razu przyszła. Porozmawialiśmy i zdawało mi się, że wszystko zrozumiała. Zaczęła często przychodzić do monasteru razem z dzieckiem, przynosić świece, olej, kadzidło dla świątyni. Kiedyś moi znajomi, pielgrzymi z Konicy, powiedzieli mi: „Abba, ta kobieta udaje. Tutaj przynosi świece i kadzidło, a w mieście nadal się zabawia z oficerami”. Kiedy następnym razem przyszła do monasteru, zacząłem na nią krzyczeć w świątyni: „Idź stąd, wszystko dookoła ciebie cuchnie!”. Biedna kobieta odeszła z płaczem. Po jakimś czasie odczułem silne pożądanie cielesne. „Co to takiego? Nigdy nie miałem takich pokus. Co się dzieje?” Nie mogłem znaleźć przyczyny. Modlę się – nie przechodzi. Wybrałem się w góry na Gamilę5. „Lepiej niech mnie zjedzą niedźwiedzie” – myślałem. Wszedłem wysoko, ale pokusa nie mijała. Na pasie miałem przywieszony mały toporek. Wyjąłem go i trzy  razy uderzyłem się silnie w nogę, w nadziei, że od bólu pokusa minie. Do buta polała się krew, a pokusa nie przechodziła. Nagle przemknęła mi przez głowę myśl o tej kobiecie. Przypomniałem sobie słowa, które jej powiedziałem. „Mój Boże – pomyślałem – przecież ja tylko trochę doświadczyłem tej piekielnej męki, a ona stale z nią żyje! Boże, wybacz mi, że ją osądziłem!” I od razu poczułem niebiańską świeżość, pożądanie minęło. Widzisz, co sprawia osądzenie?6

 

Jeżeli wyrozumiale odnosimy się do błędów innych ludzi, to Bóg okaże wyrozumiałość dla naszych błędów

– Abba, dzisiaj podczas zbioru oliwek osądziłam niektóre siostry za to, że nieuważnie wykonywały pracę.

– Wiesz, zaniechaj sądów i osądzania, inaczej Bóg cię osądzi. Czy ty nigdy nie kładziesz zepsutej oliwki razem z dobrymi?

– Nie, staram się nie kłaść.

– Jeżeli Chrystus będzie nas tak skrupulatnie sortować na Sądzie Ostatecznym, to przepadliśmy! Ale jeżeli będziemy wyrozumiale odnosić się do błędów innych ludzi i nie będziemy ich osądzać, to potem będziemy mogli powiedzieć Chrystusowi: „Boże, zabierz mnie do Raju, do jakiegoś kącika!”. Pamiętasz, co napisano w Gerontikonie o niedbałym mnichu, który został zbawiony, ponieważ nie osądzał? Kiedy przyszedł czas jego śmierci, był wesół i spokojny. Wtedy starzec, dla pożytku duchowego ojców, którzy zebrali się z innych kelii, spytał go: „Bracie, czemu ty nie boisz się śmierci, przecież żyłeś niedbale?”. Brat odpowiedział mu: „To prawda, żyłem niedbale, ale od czasu, kiedy zostałem mnichem, starłem się nikogo nie osądzać, dlatego teraz powiem Chrystusowi: »Chryste, jestem nieszczęśliwym człowiekiem, ale  przynajmniej przestrzegałem Twego przykazania:

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni«7”. „Błogosławiony jesteś, bracie – powiedział mu starzec – ponieważ zyskałeś zbawienie bez trudu”8.

– Abba, niektórzy ludzie wierzący, kiedy widzą człowieka żyjącego w grzechu, mówią: „on idzie prostą drogą do piekła!”.

– Tak, jeżeli świeccy ludzie pójdą do piekła za rozpustę, to duchowi za osądzanie… O nikim nie wolno mówić, że pójdzie do piekła. Nie wiemy, jak działa Bóg. Sądy Boże – to otchłań. Nikogo nie wolno osądzać, ponieważ w ten sposób przejmujemy sądy z rąk Bożych i sami z siebie robimy bogów. Jeżeli Chrystus spyta nas w dniu Sądu, dopiero wtedy możemy powiedzieć swoje zdanie…

 

5 Nazwa szczytu góry Pindos.
6 Starzec, ujawniając, jak na spowiedzi, to wydarzenie, jednocześnie ujawnia swą męczeńską postawę, która wypływała z miłości do Chrystusa. Miłość ta płonęła w jego sercu i pobudzała go do wielkiej ascezy i znoszenia cierpień. Tak więc bodźcem do rozprawienia się z tą pokusą nie była nienawiść do ciała, lecz miłość do Chrystusa. (Podobne przykłady spotykamy w żywotach świętych. Zob. żywot św. Martyniana, 13/26 lutego.) Starzec wspominał o tym wydarzeniu, aby podkreślić fakt, że wraz z osądzaniem oddala się od człowieka Łaska Boża, i w żadnym wypadku nie wskazywał na to, jako na sposób walki z cielesnymi pokusami.
7 Mt 7,1.
8 Τό Μέγα Γεροντικόν. Τόμος Α΄. Θεσσαλονίκη,

do góry

Prawosławna Parafia Św. Jana Klimaka na Woli w Warszawie

Created by SkyGroup.pl