Nabożeństwa

Święta Liturgia
 
CODZIENNIE - 9.00 - dolna cerkiew
 
NIEDZIELA
(20. września 2020 r.)
 
8:00 -  dolna cerkiew

Modlitwa za dusze zmarłych

PONIEDZIAŁEK - SOBOTA  9:00
 

Akatysty

ŚRODA 17:00
 
W dni powszednie cerkiew jest dostępna (otwarta) dla wiernych w godzinach 8.30-18.00

Pobierz kalendarium


Zobacz kalendarz prawosławny

Święty Starzec Paisjusz Hagioryta (6)

15.11.2015

 

 

OSĄDZANIE – WIELKA NIESPRAWIEDLIWOŚĆ

 

 

„Tylko Bóg sądzi sprawiedliwie,
ponieważ tylko On zna ludzkie serca.
My, nie znając sprawiedliwego sądu Bożego,
sądzimy „z pozorów”, zewnętrznie
i dlatego potępiamy
i niesprawiedliwie oskarżamy innych”.

 

 

ROZDZIAŁ DRUGI

Walka z osądzaniem

 

Nie trzeba pośpiesznie wyciągać wniosków

– Abba, co może mi pomóc, żebym nie osądzała?

– Czy zawsze jest w rzeczywistości tak, jak myślisz? Nie. A więc mów: „Nie zawsze myślę prawidłowo, często popełniam błędy. Na przykład w takim a takim wypadku myślałam tak, a okazało się, że to była nieprawda. W innym wypadku osądziłam, a okazało się, że postąpiłam wobec człowieka niesłusznie i niesprawiedliwie. A więc nie powinnam słuchać swoich domysłów”. Każdemu z nas zdarzało się mylić w swoich przypuszczeniach. Jeżeli będziemy sobie przypominać wypadki, kiedy myliliśmy się w swoich opiniach, to unikniemy osądzania. Nawet jeżeli raz nie pomyliliśmy się, lecz mieliśmy rację – nie trzeba pośpiesznie wyciągać wniosków. Czy wiemy, jakie dany człowiek ma okoliczności łagodzące?

W młodości ja też miałem osądzenie na końcu języka. Ponieważ żyłem dość uważnie i miałem coś w rodzaju pobożności, dlatego osądzałem to, co wydawało mi się niewłaściwe. Kiedy człowiek żyje w świecie życiem duchowym, to może widzieć u innych przywary i nie widzieć zalet. Tych, którzy kultywują cnoty, może nie dostrzegać, ponieważ żyją niezauważalnie, ale widzi innych, postępujących nagannie i osądza ich. Ten robi nie to, tamten chodzi nie tak, trzeci patrzy nie tam, gdzie trzeba…

Wiecie, co mi się kiedyś zdarzyło? Poszliśmy ze znajomym na nabożeństwo do monasteru w Monodendri, mniej więcej dziewięć godzin marszu od Konicy. W świątyni mój znajomy poszedł na chór, a ja stanąłem w stasidiach za śpiewakami i cicho im wtórowałem. Po jakimś czasie do świątyni weszła dość młoda dziewczyna, ubrana na czarno, stanęła obok mnie i zaczęła mi się uważnie przypatrywać. Patrzy na mnie i żegna się, patrzy i żegna się… Rozzłościłem się. „Co z niej za człowiek? – myślę. – Czemu ciągle na mnie patrzy?” Ja nie patrzyłem na swoje siostry, kiedy przechodziły koło mnie ulicą. One przychodziły potem do domu i skarżyły się matce: „Arseniusz mnie nie zauważył i przeszedł obok!”. „Jak tak można – mówiła mi potem mama – spotkać na ulicy swoje siostry i nie przywitać się!” „Mam patrzeć na każdą, co przechodzi koło mnie, siostra czy nie? – odpowiadałem. – Mamy mnóstwo krewniaków12. Cóż mam robić?”. Oto w jakie skrajności wpadałem: przechodzi koło mnie siostra, a ja się z nią nie witam! No, a tutaj... Ledwie skończyła się liturgia, ta kobieta w czerni zaprosiła mnie do siebie do domu. Okazało się, że byłem bardzo podobny do jej syna zabitego na wojnie. Dlatego właśnie patrzyła na mnie w cerkwi i żegnała się: przypominałem jej dziecko, które straciła. A ja ją osądzałem: „Jaka bezwstydna, jak ona patrzy w cerkwi!”. Bardzo źle się czułem po tym wydarzeniu. „Ty – mówiłem sobie – myślisz nie wiadomo co, a ona straciła syna, jest nieszczęśliwa!”

Innym razem osądziłem swojego brata, który był w wojsku. Intendent kompanii powiedział mi: „Dałem twojemu bratu dwie blaszanki z olejem. Gdzie one są?”. Przypomniałem sobie, że brat przyprowadzał do nas do domu swoich kolegów z wojska na nocleg… „Jak on mógł coś takiego zrobić, wziąć olej?” – pomyślałem. Siadam i piszę do brata ostry list… A on mi odpowiada: „Spytaj o blaszanki stróża w dolnej cerkwi”! Okazało się, że posłał olej do cerkwi w dolnej Konicy. „Gratuluję – powiedziałem sobie – za tamtym razem osądziłeś nieszczęśliwą kobietę, teraz własnego brata. Dosyć tego! Na drugi raz nie sądź wcale. Jesteś nienormalnym człowiekiem, dlatego wszystko widzisz nienormalnie. Staraj się stać się normalnym człowiekiem”. Następnym razem, kiedy coś mi się wydawało nie w porządku, mówiłem: „Z pewnością jest to coś dobrego, tylko ja tego nie rozumiem, ile razy przychodziły mi myśli „z lewej”, tyle razy nie miałem racji”. Kiedy, w dobrym znaczeniu, znienawidziłem siebie, zacząłem wszystkich usprawiedliwiać. Dla innych zawsze znajdowałem usprawiedliwienie i obwiniałem tylko siebie. Jeżeli człowiek się nie pilnuje, to na Sądzie nie będzie miał nic do powiedzenia na swoje usprawiedliwienie.

Konieczne jest męstwo, żeby odrzucić osądzanie13.

A więc:

Życzę zrobienia dobrego początku. STOP.

STOP myślom osądzania. Amen.

Życzę oczyszczenia i oświecenia umysłu i serca. Amen.

 

12 Starzec Paisjusz miał siedmioro rodzeństwa. W tym czasie jego trzy starsze siostry już wyszły za mąż.

13 Poniższe słowa Starzec Paisjusz napisał w formie telegramu skierowanego do pewnej nowicjuszki.

 

do góry

Prawosławna Parafia Św. Jana Klimaka na Woli w Warszawie

Created by SkyGroup.pl