Nabożeństwa

Święta Liturgia
 
CODZIENNIE - 9.00 - dolna cerkiew
 
NIEDZIELA
(20. września 2020 r.)
 
8:00 -  dolna cerkiew

Modlitwa za dusze zmarłych

PONIEDZIAŁEK - SOBOTA  9:00
 

Akatysty

ŚRODA 17:00
 
W dni powszednie cerkiew jest dostępna (otwarta) dla wiernych w godzinach 8.30-18.00

Pobierz kalendarium


Zobacz kalendarz prawosławny

Święty Starzec Paisjusz Hagioryta (7)

22.12.2015

 

 

STARZEC PAISJUSZ HAGIORYTA

 

SŁOWA

TOM PIĄTY

 

NAMIĘTNOŚCI

 

„Walka z namiętnościami –

to stałe słodkie męczeństwo

dla przestrzegania przykazań

w imię miłości do Chrystusa”.

 

Walka z namiętnościami

Abba, o co prosił Boga prorok Dawid, kiedy mówił: Wzmocnij mnie duchem władczym1?

– Dawid prosił Boga o dar przewodzenia, ponieważ rządził ludźmi. Ale „duch władczy” potrzebny jest każdemu człowiekowi, żeby panował nad samym sobą i nie rządziły nim namiętności.

– Abba, a co to są namiętności?

– Sądzę, że namiętności – to siły duszy. Bóg daje człowiekowi nie przywary, lecz siły2. Ale jeżeli nie używamy tych sił w dobrym celu, to przychodzi rogaty3. Zaczyna sam nimi kierować i stają się one namiętnościami, a potem narzekamy i mamy pretensje do Boga. Ale jeżeli będziemy właściwie wykorzystywać te siły, kierując je przeciw złu, to one nam pomogą w naszym rozwoju duchowym. Na przykład gniew. Jeżeli jest w człowieku – to znaczy, że w duszy jest męstwo, a męstwo jest pożyteczne w życiu duchowym. W kim nie ma gniewu – w tym nie ma też męstwa, i nie jest mu łatwo poradzić sobie z samym sobą. Człowiek gniewny, kiedy wykorzysta siłę, którą posiada, dla duchowej korzyści, podobny jest do dobrego samochodu, który jedzie prostą drogą – dodajesz szybkości i nikt cię nie może dogonić. A jeżeli tę siłę wykorzystuje niewłaściwie i nie kontroluje siebie, to podobny jest do samochodu, który z ogromną szybkością pędzi po wyboistej drodze i co chwila wpada w dziury.

Człowiek powinien znać siły, które posiada i kierować je ku dobru. Tak z pomocą Bożą osiągnie dobre nastawienie duchowe. Swój egoizm, na przykład, niech kieruje przeciw diabłu i nie poddaje się, kiedy on go kusi. Skłonność do próżnej gadaniny niech uświęca, ćwicząc się w modlitwie. Czyż nie lepiej obcować z Chrystusem i uświęcać się, zamiast plotkować i grzeszyć? W zależności od tego, jak człowiek będzie wykorzystywać siły swojej duszy, będzie się stawał albo lepszy, albo gorszy.

 

Nie wolno usprawiedliwiać swoich namiętności

– Abba, niektórzy ludzie uważają, że nie mają koniecznych przesłanek dla życia duchowego i mówią: „Niczego nie można wziąć nic nie posiadającemu”4.

– Jeszcze gorzej, kiedy ludzie mówią, że odziedziczyli namiętności i tym się usprawiedliwiają.

– Abba, a jeżeli rzeczywiście tak jest?

– Posłuchaj, co ci powiem. Każdy człowiek od urodzenia ma pewne zadatki, dobre lub złe. I człowiek powinien się potrudzić, żeby pozbyć się wad i rozwinąć to dobre, co w nim jest, żeby stać się obrazem Bożym.

Złe zadatki – to nie jest przeszkoda dla doskonalenia duchowego, ponieważ jeżeli człowiek czyni wysiłki, choćby niewielkie, ale z gorliwością i chęcią, to oznacza, że znajduje się w sferze działania praw duchowych, w sferze cudu, i wtedy wszystkie jego dziedziczne wady łagodzi Łaska Boża.

Bóg szczególnie kocha i pomaga tej duszy, która, mając od urodzenia niezbyt dobre zadatki, czyni gorliwe wysiłki w życiu duchowym i dąży do Nieba, próbując oderwać się od ziemi i wznieść w górę na swoich wątłych skrzydłach, osłabionych złą dziedzicznością. Znam wielu ludzi, którzy włożywszy trochę wysiłku, otrzymali wydatną pomoc Bożą i uwolnili się od tego, co było dla nich brzemieniem. Dla Boga tacy ludzie są prawdziwymi bohaterami. Cóż bowiem daje nam Bożą przychylność? Praca, którą wkładamy, by pokonać naszego starego człowieka.

– Abba, czy Chrzest nie zmywa złej dziedzicznej predyspozycji?

– W Chrzcie człowiek przyobleka się w Chrystusa, oczyszcza się z grzechu pierworodnego, zstępuje na niego Łaska Boża, ale złe dziedziczne zadatki pozostają. Czy Bóg nie może ich wymazać Chrztem świętym? Może, ale pozostawia je człowiekowi, aby czynił wysiłki, aby zwyciężył i otrzymał w końcu wieniec zwycięstwa.

– Abba, kiedy ulegam jakiejś namiętności, mówię sobie: „Już taka się urodziłam…”

– Tylko tego brakowało. Może powiesz, że wszystkimi wadami obdarowali cię rodzice, że ujawniły się w tobie przywary twoich przodków, a wszystkie talenty i zalety odeszły do innych? Może będziesz sarkać na Boga? Jeżeli człowiek mówi: „Taki już mam charakter, już się taki urodziłem, ze złymi skłonnościami, w takich warunkach wyrosłem, to znaczy, że nie mogę się poprawić”, to jakby mówił: „Winni temu są nie tylko mój ojciec i matka, ale i Bóg”. Wiecie, jak trudno mi słuchać takich słów? Przecież człowiek nie tylko bluźni przeciw swoim rodzicom, ale i przeciw Bogu. Kiedy zaczyna tak myśleć, Łaska Boża przestaje działać.

– Abba, niektórzy uważają, że kiedy wada tkwi w samej naturze człowieka, nie można jej naprawić.

– Spójrz, co się dzieje: niektórym wygodnie jest tak mówić, ponieważ tak się usprawiedliwiają i nawet nie podejmują próby, żeby pozbyć się wady, która w nich tkwi. „Bóg – mówi taki człowiek – nie dał mi zalet! Czy jestem temu winien? Czemu wymagają ode mnie tego, co jest ponad moje siły?” No i masz wymówkę. Człowiek usprawiedliwia siebie, uspokaja swoje myśli i żyje, jak mu się podoba. Jeżeli zaczniemy mówić: „To dziedziczne, to cecha charakteru”, jak mamy się poprawiać? Taki stosunek niweczy duchowe męstwo.

– Tak, Abba, ale…

– Znowu „ale”? Co z ciebie za człowiek? Wywijasz się jak węgorz. Cały czas wymyślasz jakieś usprawiedliwienia.

– Ja przecież nie specjalnie…

– Nie mówię, że specjalnie. Ale jeżeli Bóg dał ci taki rozum, że wszystko w lot chwytasz, to dlaczego nie możesz zrozumieć, że usprawiedliwiać się jest bardzo źle! W takiej małej główce tyle rozumu, a nie pojmujesz! Zauważyłem, że niektórzy mądrzy ludzie bronią tego, co niesłuszne, ponieważ tak im jest wygodnie, tak usprawiedliwiają swoje namiętności. Inni odwrotnie, nie usprawiedliwiają siebie, ale mają nieprzezwyciężoną myśl, że w ich charakterze tkwi coś, czego nie mogą naprawić i wpadają w rozpacz. A diabeł, co on robi? Jednym jako przeszkodę na drodze duchowego doskonalenia stawia samousprawiedliwienie, a innych łowi na ich nadwrażliwość i doprowadza do rozpaczy.

Żeby odrzucić namiętność, człowiek nie powinien usprawiedliwiać siebie, lecz ukorzyć się. Jeżeli mówi na przykład: „Nie dane mi jest kochać, a innemu jest to dane”, i nie stara się kultywować miłości, to jak może rozwijać się duchowo? Bez walki nie ma sukcesu. Czyście nie czytały u Świętych Ojców, jakie wady mieli początkowo niektórzy asceci i jaki stopień duchowej doskonałości potem osiągnęli? Prześcignęli wielu bardzo cnotliwych. Na przykład, jakim przestępcą był abba Mojżesz Etiopczyk5, a kim stał się potem! Oto, co czyni Łaska Boża!

Jak sądzę, jeżeli człowiek, mający złe dziedziczne predyspozycje, walczy, by zyskać cnoty, otrzymuje większą nagrodę niż ten, kto odziedziczył po swoich rodzicach cnoty i nie wylewał potu, żeby je zdobyć. Dlatego że jeden przyszedł na wszystko gotowe, podczas gdy drugi musiał wiele się natrudzić, by je zdobyć. Przecież spójrz – ludzie też bardziej szanują tych, którzy odziedziczyli po swoich rodzicach długi i pracując w pocie czoła, potrafi li nie tylko je spłacić, ale zgromadzić własny majątek, niż tych, którzy otrzymali w spadku po swoich rodzicach majątek i zachowali go.

 

1 Ps 51[50],14.

2 Tutaj Starzec Paisjusz wyraża prostymi słowami prawdę naszej wiary: „Bóg nie jest winowajcą ani stwórcą zła” (św. Jan Klimak Drabina do raju, Słowo 26,155). A więc, jak mówi św. Nikodem Hagioryta, namiętności „nie stworzył w naturze ludzkiej, ale wskutek naszej niedbałości, weszły w nią wbrew naturze” (Νέα Κλίμαξ. Βόλος, 1956, s. 152). Namiętności, jak uczą Święci Ojcowie, pochodzą od „przeciwnego naturze” wykorzystywania właściwości ciała i sił duszy. Jeżeli to „przeciwnenaturze” wykorzystywanie trwa dłuższy czas, staje się złym nawykiem i trzeba wiele trudu, żeby go wykorzenić.

3 W oryg. „ταγκαλάκι”, neologizm utworzony przez Starca na określenie diabła (przyp. tłum.).

4 Lukian, Rozmowy zmarłych, Dialog II.

5 Św. Mojżesz Etiopczyk (Muryn), zm. ok. 400 r., dzień pamięci 28 sierpnia (9 września).

do góry

Prawosławna Parafia Św. Jana Klimaka na Woli w Warszawie

Created by SkyGroup.pl