Spotkanie z Bogiem, prorokiem Dawidem, ludzką wdzięcznością... (dodana fotogaleria)
13.04.2016
Chwalmy Boga w psalmach, hymnach i pieśniach pełnych ducha …
Śpiewajmy i wysławiajmy Boga w Jego świątyni …
Już kolejny raz obchody święta parafialnego w naszej wolskiej cerkwi św. Jana Klimaka nie ograniczyły się wyłącznie do kwestii stricte liturgicznych, tj. wsienocznego bdienija i Boskiej Liturgii w dzień święta. Święty Jan Klimak patronuje czwartej niedzieli Wielkiego Postu, my zaś zgromadziliśmy się już w piątkowy wieczór ją poprzedzający na niezwykłym spotkaniu. Spotkaniu z Bogiem, prorokiem Dawidem, ludzką wdzięcznością, uwielbieniem, słabością, rozpaczą, rozterką, prośbą, nadzieją i wiarą, wreszcie na spotkaniu jeden z drugim. Bo to wszystko zawierają psalmy, którym wieczór 8 kwietnia był poświęcony. Dlatego też psalmy, choć powstały tysiące lat temu, są wciąż aktualne w swej treści, i stanowią podstawę wszystkich cerkiewnych nabożeństw, i są osnową wielu hymnów.
Dzięki dogodnej porze (godz. 18) na koncert – choć to słowo raczej nieodpowiednie, bo nie ogarnia wszystkich aspektów wieczoru – przybyło wielu parafian i nie tylko. Przy wejściu każdy otrzymał ładnie wydrukowany program wieczoru, okraszony względnie mało znanym wizerunkiem ikonograficznym św. Dawida (autora ponad połowy tych pieśni) przygrywającego na cytrze, co ułatwiało orientację w porządku kolejnych punktów programu oraz wysłuchiwanie słów pouczeń i samych psalmów.
Koncert otworzyło wspaniałe wykonanie jednego z najbardziej znanych psalmów – 50 (Pomiłuj mia Boże) – w niestety obecnie rzadko wysłuchiwanym na żywo śpiewie staroruskim. Wykonał go nasz parafialny psalmista, pan Bogdan Kuźmiuk, który zresztą i przy następnych punktach wieczoru pełnił ważne role.
Po tej modlitwie głos zabrał nasz proboszcz, ks. Mikołaj Lenczewski. Jego pierwsze słowa – jakżeby inaczej – pochodziły z psalmu: Oto dzień, który dał nam Pan. Właśnie, często nie jesteśmy świadomi, albo zapominamy, że znamienite sentencje i fragmenty modlitw pochodzą właśnie z psalmów. Następnie ojciec Mikołaj w ciepłym i spontanicznym słowie powitał przybyłych i przybliżył ideę organizacji tego spotkania: jak widać, psalmy to ważna część życia każdego prawosławnego chrześcijanina, a przy tym tak niewiele jesteśmy w stanie o nich powiedzieć. Dlatego też postanowiono tegoroczne obchody święta parafialnego rozpocząć od „nadrobienia” tej zaległości właśnie. Na koniec ksiądz proboszcz podziękował wszystkim zaangażowanym; było ich tylu, że nie sposób wymienić wszystkich z imienia, stąd też te wyrazy uznania miały charakter ogólny.
Następnie historię i znaczenie psalmów jako takich przedstawił ks. Piotr Kosiński, który zapowiadał też kolejnych wykonawców, a także opowiadał o genezie i treści kolejnych psalmów, które miały być wygłaszane.
Jednakże pierwsze wykonanie nie było wcale psalmem, lecz Dekalogiem – bo to właśnie na 10 przykazaniach, na odwiecznej walce o ich wypełnianie opierają się psalmy. Dekalog w języku cerkiewno-słowiańskim – to w nim były deklamowane prawie wszystkie psalmy i hymny – przeczytała Wiktoria Charlak. To właśnie było pięknym, iż występy chórów, na co dzień zajmujących się śpiewem, przetykały wystąpienia amatorów w bardzo różnym wieku, a których łączyło zamiłowanie do psalmów właśnie i chęć podzielenia się przeżywaniem ich.
Pierwszym występującym chórem byli ci o najmniejszym doświadczeniu, za to pewnie o największej żywotności i prostocie w pozytywnym sensie: dziecięcy chór Kołokolczyki pod kierownictwem matuszki Doroty Korobieinikow. Dzieci zaśpiewały dwie pieśni – Ty znajesz Boże oraz Płyne piśnia – na melodie łemkowskie, bardzo wzruszające, a zwłaszcza dla uczestników pielgrzymek z naszej parafii na Grabarkę.
Po tym nastąpiła kolejna deklamacja, psalmu 50, w wykonaniu Włodka Misijuka. Potem swoją chwilę miało dziewczęce trio (Julia Bortniczuk oraz Zosia i Joanna Pawlak), które zaśpiewały psalm 145 (Chwali dusze moja Hospoda). Tak też rósł wiek wykonawców, co widać po deklamatorach, jak i kolejnym chórze, tym razem młodzieżowym, o nazwie Lestwica pod dyrygenturą wspomnianego pana Bogdana Kuźmiuka. Chór zaśpiewał trzy hymny w różnych aranżacjach: Bohorodice Diewo, Chwalitie Imia Hospodnie (psalm 134), Bieżat u Poczajiw. Następnie Zosia Pawlak wyrecytowała psalm 53.
Po młodzieży gimnazjalnej i licealnej przyszedł czas na tę nieco starszą młodzież, tzn. chór studentów im. św. Tatiany, również pod batutą pana Bogdana. Chór zaśpiewał psalm 103 (Blahoslowi dusze moja Hospoda), Da isprawitsia molitwa moja (psalm 140) oraz Chwalitie Imia Hospodnie (psalm 134).
Potem przyszła kolej na autorkę tej relacji, która zadeklamowała psalm 127 w języku najbliższemu hebrajskiemu oryginałowi tych pieśni, to jest po arabsku. Bezpośrednio przed psalmem została wygłoszona tradycyjna prawosławna arabska formuła rozpoczynająca modlitwę i wszelkie religijne wystąpienie: W Imię Ojca, i Syna, i Świętego Ducha, Jeden Bóg, Amen.
Następnie psalm 33 (Blahoslowlju Hospoda) przeczytała Joanna Panasiuk-Juchimikuk, co poprzedziło występ ostatniego chóru: żeńskiego im. św. Lidii, pod kierownictwem matuszki Katarzyny Kosińskiej. Wykonał on psalmy 101 (Hospodi uslyszy molitwu moju), 1 (Blażen Muż) oraz tropariony z psałterza (Okom błahoutrobnym Hospodi wiżd moje smirenije) w przepięknej aranżacji s. Ireny Denisowej.
Po tym psalm 85 (Prykłoni Hospodi uho Twoje) przeczytał Piotr Juchimiuk, zaś ostatni psalm koncertu (numer 3, z tzw. sześciopsalmia jutrzni – Hospodi, czto sja umnożisza) w przeczytał w melodii staroobrzędowej (też niestety rzadko teraz spotykanej) lektor Marek Kuczyński.
Występy zamknęły dwa hymny poświęcone patronowi parafii, św. Janowi Klimakowi: troparion ku jego czci oraz tzw. wieliczanie. Wyśpiewały je potężnie i tryumfalnie połączone chóry: studentów i żeński. Dzięki temu mocnemu, końcowemu akcentowi dało się już poczuć wejście również w liturgiczne obchody święta parafialnego.
Ostatnim elementem wieczoru była wielkopostna agapa w domu parafialnym, na którą zostali zaproszeni wszyscy przybyli na koncert. Tam, po modlitwie Ojcze nasz można było skosztować herbaty (nawet z cukrem!), soków, a także owoców i chleba z różnymi pastami do posmarowania. W tle słychać było cudowne bizantyjskie śpiewy po grecku z monasteru Simonopetra, i wszyscy w serdecznej atmosferze wymieniali się swoimi wrażeniami.
Jak stwierdziła to pewna osoba niezwiązana z parafią, ten półtoragodzinny koncert był nietypowy i łatwo przyswajalny w swej bogatej treści, i cechował się wspaniałą atmosferę, bowiem widać było zaangażowanie parafian z bardzo różnych grup wiekowych, zawodowych i poglądowych. To na pewno służy budowaniu wspólnoty, a to przecież jest podstawą i celem życia parafialnego.
Dominika Kovačević
fot. Andrzej Pawlak



do góry