Pascha w naszej wolskiej parafii.
01.05.2016
Ostatnia godzina Przebłogosławionej Soboty… w której Chrystus usnąwszy, zmartwychwstał trzeciego dnia. W naszej wolskiej cerkwi św. Jana Klimaka, jak w prawosławnych świątyniach w tym samym momencie, nieco wcześniej lub później – w zależności od strefy czasowej – na całym świecie wierni gromadzą się przed Jezusem Chrystusem spoczywającym w grobie. Czuć atmosferę czuwania, modlitwy, lecz także – co przecież nietypowe dla grobu – podnieconego oczekiwania. Ludzie odświętnie ubrani. Trzymają w rękach świeczki – znak wspomnianego czuwania, tryumfu Światłości jak i… Cudu. Cudu rokrocznego: zejścia Świętego Ognia, w prawosławną Wielką Sobotę. To wyznacznik zarówno prawości starożytnych, ustalonych niegdyś w Aleksandrii paschaliów, jak i prawdziwości prawosławnej wiary. Bo, już siódmy raz, mała, acz żywa i gorliwa – jak potem zaznaczy kapłan – polska Cerkiew prawosławna doświadcza łaski przywiezienia Świętego Ognia z Jerozolimy, gdzie ten zszedł tym razem po godzinie trzynastej. Tak jak w Jerozolimie, niczym w soczewce są prawosławni przedstawiciele różnych narodowości, tak na całym świecie świętujemy razem… Może z innymi świętami może być inaczej, ale Święto Świąt musimy obchodzić razem… Jakie to budujące, że jednak ta wspólnota jest tak liczna i różnorodna, choć pięć tygodni wcześniej mogliśmy czuć się nieco „ogłupieni” i osamotnieni, bo niektórzy już obchodzi Wielkanoc, daleko przed Paschą żydowską (która zakończyła się w Wielki Piątek; na rzymsko-katolicką Wielkanoc Żydzi obchodzili Purim, a to przecież logiczne, że Pascha Nowego Testamentu musi być obchodzona po tej starotestamentalnej)… Teraz to nieważne, nawet w naszej świątyni gromadzą się z tymi świeczkami rozpalonymi Świętym Ogniem Polacy, Białorusini, Ukraińcy, Rosjanie, Serbowie, Bułgarzy, Macedończycy, Mołdawianie (w tym z ambasady) Japończycy, Gruzini, Rumuni – tak się wypełniają słowa Kanonu Paschy: Syjonie, podnieś oczy, i spojrzyj dokoła! Oto przyszły do Ciebie Bogiem oświecone jak pochodnie, z zachodu, z północy, od morza i ze wschodu twe dzieci, chwaląc w Tobie Chrystusa na wieki.
Niektórzy zapalają świece od razu po wejściu do świątyni i pokłonieniu się płaszczenicy, inni czynią to dopiero przy śpiewie Woskresenie Twoje Hriste Spasie (Zmartwychwstanie Twoje Chryste Zbawicielu) – początku nabożeństwa, czy właściwie cyklu nabożeństw, Nocy Paschalnej, następującym po połunoszcznicy paschalnej, jeszcze żałobnej w charakterze, której centralnym momentem jest Kanon Wielkiej Soboty, śpiewany również na jutrzni tejże. Świeca zapalona, ogień parzy dopiero przy dłuższym trzymaniu ręki przy nim – niewątpliwy cud, i, zdaje się, dotyczący tylko prawosławnych (tak wynika z osobistego doświadczenia). I zapalają się już elektryczne świece w cerkwi, stopniowo, przy coraz to mocniejszym śpiewie Woskresenie Twoje… Kapłani, obleczeni w białe szaty, jak anioły u pustego grobu Chrystusa (przecież płaszczenica już została odniesiona, na naszych oczach) – wychodzą tak jak one zwiastować światu Zbawienie… A my za nimi, w tę pierwszomajową Noc… Już jest północ. Już jest ten dzień, który dał nam Pan.
Wzruszenie zmieszane z radością. Przygotowywaliśmy się do tego aż 71 dni, tj. całą Triod Postną: Przedpoście (i właściwie dwie niedziele przygotowawcze do niego), Wielki Post, Sobotę Łazarza i Niedzielę Palmową, i wreszcie Wielki Tydzień… Kalejdoskop wspomnień, przeżyć, upadków, ale też i powstań. Ostatni raz rozbrzmiewa prośba pokutna w tej procesji: i nam dozwól na ziemi czystym sercem Ciebie [zmartwychwstały Chryste] wysławiać…
Procesja trzykrotnie okrąża świątynię, tak jak Chrystus powstał na trzeci dzień z grobu, biją szybko i mocno dzwony. A jeszcze dobę wcześniej szliśmy, w pochodzie pogrzebowym, z całunem z martwym Chrystusem, też ze świeczkami w rękach, ale jakże w innych nastrojach… Wreszcie rozbrzmiewa troparion Paschy, śpiewany przez chór parafialny pod kierownictwem prof. Wołosiuka, który prowadził śpiew całej tej Nocy. Objawia on, iż Chrystus zmartwychwstał, i dzięki Swej śmierci zwyciężył śmierć.
Wchodzimy do cerkwi, rozpoczyna się Jutrznia Paschalna, której głównym elementem jest śpiewanego cudownego w treści (i oryginalnej, bizantyjsko-semickiej melodii) Kanonu Paschy autorstwa wielkiego syna arabskiej ziemi, św. Jana Damasceńskiego. Tym wspomnieniem pragnę przypomnieć o modlitwie za naszych prześladowanych w różny sposób braci i siostry prawosławnych (wciąż licznych!) w Syrii i na Bliskim Wschodzie ogółem.
Potem następują w ramach Jutrzni Stichery Paschy, na koniec których proboszcz parafii, o. mitrat Mikołaj Lenczewski, kieruje całym zgromadzonym wiernym ludem w śpiewie troparionu Paschy, gdy na środek wyszedł cały kler służący tę Jutrznię: oprócz wspomnianego ks. Mikołaja, byli to ks. mitrat Rościsław Kozłowski, ks. mitrat Michał Dudicz, ks. prot. Piotr Kosiński, ks. prot. Piotr Rajecki, księża protodiakoni Jerzy Dmitruk, Paweł Korobieinikov i Marek Zyc-Zyckowski, a także ks. prot. Adam Misijuk. Wszyscy oni, z wyjątkiem tego ostatniego (który sprawował Liturgię o godzinie ósmej) celebrowali również Boską Liturgię, która nastąpiła po Jutrzni i Czasach Paschy.
Zgodnie z tradycją, prolog Ewangelii św. Jana na Liturgii został przeczytany w kilku językach, na znak kosmicznego tryumfu Chrystusa, wcielonego Boga-Słowo, jak i tego, że ta Prawda, zgodnie ze słowami Zmartwychwstałego („idźcie na cały świat i nauczajcie narody wszystkie…”), ma dotrzeć do każdego człowieka. Zresztą, różne elementy modlitw były wygłaszane w różnych językach.
Na tzw. zapriczastiu (Komunii kleru) o. Piotr Kosiński odczytał tegoroczne orędzie paschalne Świętego Soboru naszych Biskupów, w którym oprócz Zmartwychwstania, poruszyli sprawy dla nas teraz ważne: zbliżającego się soboru panprawosławnego (prośba o modlitwę) i 1050-lecie chrztu naszej Ojczyzny – Polski, przedstawiając tu perspektywę prawosławną, nieprzebijającą się do publicznej informacji, a ważną, bo ukazującą tę prawdę, że obrządek wschodni (a niedługo potem, tj. po Wielkiej Schizmie: prawosławne wyznawanie chrześcijaństwa) jest rodzimym dla tych terenów, zawsze tu obecnym, i że część naszego narodu zachowującego prawowierną Wiarę (której prawość potwierdza choćby wspomniany Cud Świętego Ognia) cierpiał prześladowania, do XX wieku włącznie. Chrystus, w dni, które dopiero co na nowo przeżywaliśmy, tj. w Wielki Czwartek na Mistycznej Wieczerzy, i w Wielki Piątek na procesie u Piłata mówi, że On jest Prawdą, i daje świadectwo Prawdziwe – te zdania odnośnie tego jubileuszu są właśnie świadectwem Prawdy.
Wreszcie następuje kulminacyjny moment nabożeństw Nocy Paschalnej, tj. Eucharystia wiernych. Ciało i Krew zmartwychwstałego Chrystusa przyjęło tej Najjaśniejszej Nocy wielu przybyłych do naszej cerkwi, tak dzięki temu mogliśmy głębiej uczestniczyć (priczastitisja) w Królestwie Chrystusa Niezachodzącego Dnia. Nawet jak ktoś był zmęczony trudem ostatnich dni, pełnych czuwania i srogiego postu, to w tym momencie doświadczył przypływu sił duchowych i cielesnych, słowa tego nie opiszą…
Na koniec o. Mikołaj złożył wszystkim życzenia paschalne, i przykazanie, byśmy przekazywali naszym bliskim i napotykanym przez nas ludzi miłość i pokój (a te daje Chrystus, co na nowo w dniach Wielkiego Tygodnia sobie przypomnieliśmy), skierował też kilka słów po rosyjsku do grupy osób zza wschodniej granicy.
Po blisko czterech godzinach służba Nocy Paschalnej skończyła się, na koniec każdy dostał pisankę, cerkiew wypełniły serdeczne pozdrowienia, uściski i ucałowania (poprzedzające wspólne śniadanie paschalne w domu parafialnym), bo przecież, jak mówią Stichery Paschy: obejmijmy jeden drugiego (…) i razem zawołajmy:
CHRYSTUS POWSTAŁ Z MARTWYCH,
ŚMIERCIĄ PODEPTAŁ ŚMIERĆ,
I BĘDĄCYM W GROBACH
ŻYCIE DAROWAŁ!
CHRISTOS WOSKRESiE! WOISTINU WOSKRESiE!
Dominika Kovačević
fot. Piotrek Skopiec, Włodek Misijuk



do góry