Św. Liturgia w dolnej cerkwi
24.02.2013
W pierwszą niedzielę przedpościa – o Celniku i Faryzeuszu – dzieci, młodzież i ich rodzice oraz kilka osób nie utożsamiających się z którąkolwiek z tych grup, zgromadziło się na Świętej Liturgii sprawowanej w dolnej cerkwi o godz. 8:30, przez ks. prot. Adama Misijuka i ks. protodiakona Pawła Korobiejnikowa.
Osoby nieco mniej obeznane z kalendarzem cerkiewnym mógł dziwić kolor szat liturgicznych – czerwony symbolizujący męczeństwo – tymczasem dzisiaj obchodziliśmy również nieco zapomniane święto odnalezienia Głowy św. Jana Chrzciciela.
Na Liturgii śpiewał chór złożony w przeważającej części z dzieci i młodzieży, a kierowany przez pana Bogdana Kuźmiuka. Chór ten, mimo młodego wieku, a więc zarazem stosunkowo niewielkiego doświadczenia, wcale nie korzysta wyłącznie z najprostszych melodii, a przy tym daje się odczuć, że ten modlitewny śpiew jest szczery i wychodzi prosto z serca. Co więcej, kilka fragmentów nabożeństwa (m. in. Triswiatoje) zaśpiewał sam chórek najmłodszych dzieci kierowanych przez matuszkę Dorotę Korobiejnikov.
Tradycyjnie dla tej Liturgii, List Apostolski (2 Tm 3, 10-15) został przeczytany w języku polskim przez Jędrzeja Klimiuka (ucznia punktu katechetycznego przy naszej parafii). Z kolei fragment Świętej Ewangelii (Łk 18, 10-14) został odczytana najpierw przez diakona w języku cerkiewno-słowiańskim, a następnie po polsku przez Jakuba Panasiuka (ucznia punktu katechetycznego).
Na zakończenie Liturgii o. Adam wygłosił kazanie nawiązujące bezpośrednio do rozpoczęcia długiego okresu Triody Postnej, a przede wszystkim treści dzisiejszej Ewangelii. Mówił m.in. o współczesnym świecie, którego postawa jest coraz dalsza od tej celnika – nie kaja się za swoje grzechy, które wcześniej były publicznie piętnowane, lecz najpierw dewaloryzuje ich ciężkość, aż wreszcie stwierdza, iż te złe czyny i poglądy wręcz nie są grzesznymi - a bliższa tej faryzejskiej, choć w nowej, jeszcze bardziej przewrotnej odsłonie: obecnie wielu publicznie wyraża radość, że nie są takimi, jak ludzie przynoszący pokajanije za swoje grzechy i bijący się w pierś z pokorą. Właśnie to ostatnie słowo było konkluzją kazania – potrzeba nam wielkiej pokory, by nasza modlitwa była miła Bogu, szczególnie kiedy modlimy się będąc w domu i nie korzystając ze słów nabożeństwa czy modlitewnika, i by tym samym być usprawiedliwionym mimo swoich grzechów tak jak pokorny celnik.
Po całowaniu krzyża, w trakcie którego chór śpiewał Strannika, dzieci i młodzież udały się na lekcje religii, zaś ich rodzice na coniedzielne spotkanie organizowane specjalnie dla nich.
Dominika Kovačević
fot. matuszka Dorota Korobejnikow



do góry