Piknik majowy w Stanisławowie 2012
27.05.2012
27 maja rano wierni Parafii św. Jana Klimaka wyruszyli do cerkwi na Św. Liturgię. Tego słonecznego ranka jechali oni trochę dłużej niż w każdą inną niedzielę, bowiem ich celem było Stanisławowo - mazowiecka wieś, która jako jedyna (według Wikipedii) może pochwalić się jeszcze wznoszącą się prawosławną świątynią. Co prawda, kilkadziesiąt lat temu cerkiew w Stanisławowie wymiarami przypominała dzisiejszy Sobór w Warszawie, ale Bogu dzięki i obecna, mała cerkiew pod wezwaniem św. Aleksandry spełnia swą rolę i dumnie zachowuje pamięć o dziejach prawosławia na tych terenach - tylko czterdzieści kilometrów od Stolicy.
Św. Liturgia rozpoczęła się o godzinie dziewiątej, a sprawował ją o. Andrzej Bołbot, o. Adam Misijuk i o. protodiakon Paweł Korobeinikow. Po Liturgii, wspólnym pamiątkowym zdjęciu i krótkiej modlitwie można było rozłożyć kocyki, wyciągnąć przywiezione smakołyki i w ten sposób uznać piknik w Stanisławowie za otwarty. Zapach grilowanej kiełbasy zjednoczył wielu przy wielkim ognisku. Po pierwszym zaspokojonym głodzie o. Adam zaczął namawiać do zagrania w piłkę nożną lub siatkówkę. Bowiem, przebywać na łonie natury i nie pozwolić sobie na zrzucenie paru kalorii, nie pozwolić płucom wydmuchać brudu miejskiego, a mięśniom rąk i nóg sięgnąć dalej niż na odległość drzwi samochodowych lub na długość biurka, to musi to być swojego rodzaju grzech.
Chętne do gry były głównie starsze dzieci, choć niektórzy rodzice uratowali honor starszych generacji. Dla młodszych przygotowano niespodziankę – dmuchany zamek i trampolinę. Taka atrakcja dała odetchnąć rodzicom i pozwoliła im integrować się.
Kiedy zmęczenie sportem, jedzeniem i leniuchowaniem już dało o sobie znać, przyszła kolej na zawody z udziałem najmłodszych.
Dzieci brały udział w dziesięcioboju – skakały na piłce, rzucały do celu, czy powoziły najczęściej mamę lub tatę. Śmiechu było co niemiara, ale ambitnych też nie brakowało. Wszyscy dostali nagrody.
Jak zwykle to, co piękne trwa krótko, więc piknik w Stanisławowie jest już za nami. Następny będzie jubileuszowy – aż dwudziesty! Jestem pewien, że nasz gospodarz, o. Andrzej, znajdzie sposób na to, abyśmy i następne spotkanie w Stanisławowie mile pamiętali. A, co do niedzielnego, opowiadajmy o nim innym parafianom i swoim znajomym, ażeby przekonać ich do podjęcia trudu i uczestniczenia w przyszłym wspólnym wyjeździe.
B i V. Stamenković



do góry