Niedziela XXXI po Pięćdziesiątnicy
26.01.2014
Mimo mrozu oraz sypiącego gęsto po raz pierwszy od niepamiętnych czasów śniegu , nasza cerkiew w niedzielę 26 stycznia wypełniła się wiernymi na drugiej, tzw. „głównej” Liturgii o godz. 10 sprawowanej w górnej świątyni. Wchodząc do niej, po raz ostatni mogliśmy cieszyć się widokiem choinek, które, jak wspomniał potem proboszcz, będą rozebrane ze względu na przypadające w niedzielę jedno z dwunastu wielkich świąt cerkiewnych: Spotkanie Pańskie, które kończy definitywnie okres bożonarodzeniowy, a właściwie, okres kolędniczy.
Dlatego też obok zwyczajnych hymnów Liturgii oraz troparionu niedzielnego tonu 6, mogliśmy usłyszeć ostatni raz aż do następnego Bożego Narodzenia kolędy. A to wszystko – Liturgia i te pieśni wychwalające nowonarodzonego, wcielonego Syna Bożego – w wykonaniu działającego przy naszej parafii studenckiego chóru pw. św. Tatiany pod kierownictwem lektora Rafała Dmitruka. Jeśli chodzi o Liturgię, na szczególną uwagę zasługuje wykonanie Trisagionu (Święty Boże…) po grecku, na piękną, uduchowioną melodię bizantyjską. Zaś co do kolęd, chór zaśpiewał ich wiele – zarówno w trakcie „zapriczastia”, jak i całowania krzyża na sam koniec. Wykonawcy zaczerpnęli nie tylko z polskiej i wschodniosłowiańskiej tradycji, lecz również wspaniałego i wielkiego, a przy tym wciąż niezbyt znanego w Polsce skarbca kolęd naszych braci w prawosławnej wierze Rumunów. Rumuńską kolędą, jaką zaśpiewał chór, było słynne „La Vifleem colo-n Jos”
Natomiast celebransami dzisiejszej Boskiej Liturgii byli: ks. mitrat Mikołaj Lenczewski – proboszcz, ks. archimandryta Teodozjusz, ks. prot. Piotr Rajecki, ks. prot. Marian Bendza, ks. prot. Jarosław Kadylak oraz księża protodiakoni Marek Zyc-Zyckowski i Jerzy Dmitruk.
Kazanie wygłosił o. Piotr Rajecki, w którym przybliżył znaczenie dzisiejszej Ewangelii (Łk 18, 35-43). Przypomniał, iż mimo od wydarzeń opisanych w Ewangelii dzieli nas dużo czasu, to wciąż na ulicach, a teraz częściej przy świątyniach, możemy spotkać ludzi potrzebujących, tak jak ów ślepiec z Jerycha, którego Chrystus, słysząc jego usilne modlitwę i błaganie, uzdrowił. A my, miast narzekać na swój los, powinniśmy pamiętać o tych, którzy znajdują się właśnie w gorszej sytuacji.
W swoim zwyczajowym słowie do parafian na „zapriczastiu” o. Mikołaj przypomniał nie tylko o przyszłoniedzielnym święcie, lecz również o pewnym szczególnym atrybucie z nim związanym: woskowej świecy, którą każdy prawosławny – a i nie tylko, bo katolicy mają podobny obyczaj – chrześcijanin powinien mieć w domu, tak jak świętą, „jordańską” wodę, która ma go chronić od nieszczęść i przypominać o tym, by w razie jakichkolwiek problemów w pierwszej kolejności zwracać się do Boga.
Dominika Kovačević



do góry