Nabożeństwa

Święta Liturgia
 
CODZIENNIE - 9.00 - dolna cerkiew
 
NIEDZIELA
(20. września 2020 r.)
 
8:00 -  dolna cerkiew

Modlitwa za dusze zmarłych

PONIEDZIAŁEK - SOBOTA  9:00
 

Akatysty

ŚRODA 17:00
 
W dni powszednie cerkiew jest dostępna (otwarta) dla wiernych w godzinach 8.30-18.00

Pobierz kalendarium


Zobacz kalendarz prawosławny

Iwan Iljin, "To, co najważniejsze"

23.05.2015

To, co najważniejsze

Był sobie kiedyś taki dziwak, który utracił to, co jest najważniejsze. Był bardzo bogaty i miał wszystkie rzeczy, jakich tylko człowiek może zapragnąć; i mimo to nie miał czegoś, czego nawet nie umiałby nazwać. Tak wiele mógł, prawie na wszystko starczało mu śmiałości; jednak nie znał czegoś takiego, do czego można dążyć, większy życie wydawało mu się bezsensowne i martwe. Nic go nie cieszyło i stopniowo jego własne bogactwo stawało się dla niego ciężarem nie do podźwignięcia. Poszedł wtedy do starej babuleńki, która szlifowała swoją prastarą mądrość w jaskini u podnóża uśpionej góry ognistej, i zwierzył się jej ze swojego nieszczęścia. „Wypraw się w szeroki świat – powiedziała staruszka – i staraj się odnaleźć to, co zagubiłeś; twoje nieszczęście jest wielkie – brakuje ci tego, co jest najważniejsze – i póki tego nie odnajdziesz, życie będzie dla ciebie niedolą i męką”. I nieszczęśnik wyruszył na poszukiwanie.

Ta bajka zawsze przychodzi mi na myśl, gdy tylko zastanawiam się nad dzisiejszym światem i jego duchowym upadkiem. Jakże bogata jest ludzkość we wszelkie dobra niższego rzędu. I będzie jeszcze coraz bogatsze. Przestrzeń zostanie pokonana, nastąpi podbój przestrzeni powietrznej, tajemne własności materii zostaną odkryte, i ludzie zapanują nad nimi. Osiągną to, co jest niemożliwe, usłyszą to, co jest niesłychane. Coraz nowsze narzędzia i możliwości zostaną oddane człowiekowi do dyspozycji. Ale brakuje tego, co najważniejsze.

Jak życia ziemskiego rozwija się nieustannie i pomyślnie. Ale po co niepostrzeżenie gdzieś się zagubiło. Tak – niepostrzeżenie: minęło zaledwie kilka wieków duchowego roztargnienia. To tak, jak gdyby człowiek, który jest roztargniony, grał w szachy i wypracował sobie dalekowzroczny, skomplikowany plan, który już został do połowy zrealizowany – i oto nagle człowiek zapomina cały swój plan. „No, świetnie! Tylko po co ja to wszystko robiłem, te wszystkie ruchy? Co ja właściwie chciałem osiągnąć?...”

To pytanie nie dociera nawet do świadomości jakże wielu naszych współczesnych. Nic nie wiedzą na  temat owego po co, nie przyjdzie im nawet do głowy, że są ignorantami. Nie mają na nie żadnej odpowiedzi, ale nie zauważają jej braku. Zgubę, być może, dało by się odnaleźć, ale najpierw trzeba by było dostrzec brak; przecież tylko wówczas nieszczęście można próbować usunąć, tylko wówczas poszukiwanie może być realne.

Warto wspomnieć o odkryciach naukowych i wynalazkach ostatnich stuleci. Para, elektryczność, dynamit, szczepionki, gaz, żelazobeton, samoloty, radio, bliskie już zapewne rozszczepienie atomu i nie wiadomo co jeszcze. Samo w sobie to już wystarczy, to więcej niż dosyć dla stworzenia czegoś wielkiego. Wejście na taką drogę wymaga jednak pracy wszechobejmującego, uskrzydlonego, dalekowzrocznego, ukierunkowanego umysłu, ogromnej duchowo-wychowawczej siły sztuki. Życie pozbawione sensu staje się bardziej niebezpieczne, niż było kiedykolwiek wcześniej. Możliwości konstruowania mogą stać się narzędziem powszechnej destrukcji. A przecież same przez się nie są one ani „dobre”, ani „złe”; stanowią tylko potężną, niesprecyzowaną możliwość, skondensowany potencjał – coś, niczym wystawione in blanco pełnomocnictwo, opatrzone podpisem, lecz nie wypełnione; jak uśpiony wulkan, kapryśny i nieprzewidywalny pod każdym względem.

Współczesna ludzkość powinna przynajmniej na wiarę, intuicyjnie czuć – dokąd ona zmierza, po co  dane mu są jej możliwości, jak trzeba je wykorzystać, posłużyć się nimi, aby droga twórcza nie zamieniła się  w szlak ruin. Powinna również wiedzieć, że tylko człowiek odpowiedzialny, mocno zakorzeniony w wartościach duchowych, o szlachetnych intencjach, jest w stanie nie nadużywać tego skondensowanego potencjału. Czyż ktoś pozwala dziecku bawić się prochem? Czy to nie fatum, zrządzenie losu – gdy uczeń czarnoksiężnika wywołuje upiory, od których nie umie potem się uwolnić? Co z tego wyjdzie, jeśli garstka oderwanych od duchowych korzeni moralnie wyuzdanych konkwistadorów, „zdobywców świata” zacznie robić użytek ze środkami nowoczesnej chemii, techniki, czy bakteriologii?

Niedola współczesnego człowieka jest ogromna: brakuje mu tego, co jest najważniejsze: sensu życia. Powinien udać się na poszukiwanie. I dopóki nie odnajdzie tego, co najważniejsze, dopóty nieszczęścia i niebezpieczeństwa będą czyhać na niego coraz częściej. Dopóki nie powróci do objawień Chrystusa i nie zacznie ich wyznawać.

Tłum. Jerzy Szokalski

do góry

Prawosławna Parafia Św. Jana Klimaka na Woli w Warszawie

Created by SkyGroup.pl