Nabożeństwa

Święta Liturgia

Poniedziałek - Sobota - 9.00 Boska Liturgia
 
 
Niedziela  7:00,  8:30,  10:00  

Modlitwa za dusze zmarłych

Pon. - Sob.  9:00

Akatyst

Środ.  17:00


"Kiedy będzie bezpiecznie" - czyli nigdy

20.10.2020

Podczas każdej Liturgii w Kościele prawosławnym, tuż przed śpiewaniem Credo Nicejskiego, kapłan lub diakon intonuje słowa: „Drzwi! Drzwi!" To wezwanie sięga najwcześniejszych czasów, kiedy drzwi cerkwi trzeba było zaryglować, aby uniemożliwić osobom postronnym (w tamtych czasach rzymskim żołnierzom) wejście do budynku, oglądanie wyznawców, chwytanie ich i zabijanie.

Bycie chrześcijaninem nie było bezpieczne.

Wieki później, za czasów muzułmańskich Turków, kryptochrześcijanie - ci, którzy publicznie żyli jako muzułmanie, ale potajemnie jako prawosławni chrześcijanie - uczestniczyli w Liturgii w tajnych cerkwiach, często ukrytych pod tajnymi drzwiami w podłogach ich własnych domów lub w nieznanych jaskiniach. Na obszarach wiejskich prawosławni duchowni czasami udawali muzułmańskich imamów, co było ich przykrywką. Gdyby odkryto taką wioskę kryptochrześcijan, wszyscy - od starców po niemowlęta - zostaliby skazani na śmierć pod mieczem.

Bycie chrześcijaninem nie było bezpieczne.

Wieki później, za rządów komunistycznych, wierni chrześcijańscy spotykali się potajemnie w blokach z szarego betonu, gdzie duchowni chrzcili dzieci przywiezione przez babcie, bez wiedzy rodziców – uzasadnienie, które mogło być przekazane ateistycznym władzom przez rodziców, gdyby rodzina została kiedykolwiek złapana. W najcięższych reżimach komunistycznych garstka wiernych gromadziła się poza miastem lub miasteczkiem na potajemnej nocnej Liturgii, obsługiwanej przez kapłana sprowadzonego z daleka, aby uniknąć wścibskich oczu władz lokalnych. We wszystkich tych przypadkach wierni wiedzieli, że jeśli zostaną zdemaskowani, kara będzie polegała na szybkiej egzekucji lub gorzej - powolnej i bolesnej śmierci w obozie.

Bycie chrześcijaninem nie było bezpieczne.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy wierni na całym świecie doświadczyli zamknięcia naszych cerkwi, zakazu publicznego obchodzenia Wielkiego Tygodnia i skutecznego zakazu przyjmowania Komunii Świętej, wydanego w różnych miejscach. W większości miejsc cerkwie zostały już ponownie otwarte (przynajmniej częściowo).

Jednak formalne badania i nieformalne obserwacje pokazują, że około jedna trzecia osób, które regularnie uczestniczyły w nabożeństwach na początku tego roku, przyzwyczaiła się już do pozostawania w domu w niedziele i święta, i nie wróciła do życia cerkiewnego.

Być może złamano dobre nawyki. Być może pojawiło się lenistwo. Być może pokusa niedzielnego śniadania w łóżku okazała się bardziej kusząca.

Jednak to, co przykrywa całe ludzkie lenistwo i załamanie, idące w ślad za duchowym upadkiem, to samooszukiwanie się.
To słowa: „Wrócę do cerkwi, kiedy znowu będzie bezpiecznie”.

Co ciekawe, nie słyszy się tego samego zdania powtarzanego w odniesieniu do sklepu monopolowego - tj. wrócę do monopolowego, gdy znów będzie bezpiecznie. Nie ma to też zastosowania do zakupów artykułów spożywczych: sklepy spożywcze wydają się być w jakiś sposób chronione przed wszelkimi chorobami i tak przetrwały cały ostatni światowy kryzys.

Nie słychać też tego sformułowania, jeśli chodzi o miejsce pracy - tj. powstrzymam się od zarabiania pieniędzy, ponieważ zagrożenie dla mojego zdrowia jest zbyt duże. Wrócę do pracy, gdy znów będzie bezpiecznie.

Nie, wydaje się, że tylko cerkwie / kościoły cierpią z powodu wyjątkowego poziomu niebezpieczeństwa - tak jak przez całą poprzednią część tego roku, co czyni je bardziej ryzykownymi niż transport publiczny i sklepy razem wzięte.

Prawda jest taka, że w obecnym klimacie szaleństwa wielu prawosławnych chrześcijan nie tylko przeszło od realistycznych środków ostrożności do społecznej histerii, ale także uznało histerię społeczną za najwygodniejszą wymówkę, pozwalającą uniknąć wszystkiego, co jest niewygodne lub trudne.

Powinieneś odwiedzić krewnego? Nie, dopóki znów nie będzie bezpiecznie.

Powinieneś skończyć jakąś trudną pracę? Nie, dopóki znów nie będzie bezpiecznie.

A co powiesz na powrót do cerkwi w każdą niedzielę rano…?

Siostry i bracia, uczestnictwo w świętych nabożeństwach Kościoła prawosławnego - w niedziele czy święta - nigdy nie było bezpieczniejsze, niż jest obecnie. Prawda jest też taka, że bycie chrześcijaninem nigdy nie było bezpieczne.

W katakumbach wokół Rzymu spoczywają szczątki większej liczby męczenników Chrystusowych, niż jest mieszkańców mojego rodzinnego miasta – jest tam ponad pół miliona męczenników. Bycie chrześcijaninem i chodzenie do cerkwi było dla nich zawsze ryzykiem - i tak będzie dla każdego pokolenia chrześcijan, aż do końca wieków.

Proszę więc, odłóż uprzejmie na bok pomysł, że wrócisz na święte nabożeństwa „kiedy będzie to bezpieczne”. Ten dzień nigdy nie nadejdzie.
Albo zdecydujesz się żyć jako chrześcijanin i wrócić do cerkwi, albo nie.

o. Geoffrey Korz

tłum. Gabriel Szymczak, 25 sierpnia 2020

za: cerkiew.pl

do góry

Prawosławna Parafia Św. Jana Klimaka na Woli w Warszawie

Created by SkyGroup.pl