Nabożeństwa

Święta Liturgia
SOBOTA - 9.00 dolna cerkiew
NIEDZIELA
7:00 - górna cerkiew
8:30 -  dolna cerkiew
(nabożeństwo dla dzieci i młodzieży)
 10:00 - górna cerkiew
 

Modlitwa za dusze zmarłych

PONIEDZIAŁEK - SOBOTA  9:00
 
Nabożeństwo wieczorne
PONIEDZIAŁEK - SOBOTA  17:00
oraz w przededniu świąt

Akatysty

ŚRODA 17:00
 
W dni powszednie cerkiew jest dostępna (otwarta) dla wiernych w godzinach 10.30-17.00

Pobierz kalendarium


Zobacz kalendarz prawosławny

Rozmyślania z Prologu Ochrydzkiego św. Mikołaja Velimirovicia.

10 czerwca (wg starego stylu)

23.06.2018

Jeść swój posiłek z błogosławieństwem to nie to samo, co jeść go bez błogosławieństwa. Każdy posiłek jest Bożym stołem, zastawionym dla nas przez samego Boga.  Dlatego trzeba dziękować Bogu jako gospodarzowi i prosić Go o błogosławieństwo. Jedzenie, które zostało pobłogosławione jest słodsze i bardziej sycące, zaś to niepobłogosławione jest niesłodkie, nie sycące i niezdrowe. Pewnego razu cesarz Teodozjusz Młodszy wybrał się na spacer w okolice Konstantynopola i widząc chatę mnicha, zatrzymał się i wszedł do niej. Starzec spytał się cesarza czy chciałby coś zjeść? "Chcę," odpowiedział władca. Starzec podał cesarzowi chleb, oliwę, sól i wodę. Władca zjadł i napił się, a następnie spytał mnicha: "Czy wiesz kim jestem?" "Bóg ciebie zna," odpowiedział mnich. "Jestem cesarz Teodozjusz." Mnich cicho pokłonił się władcy. Cesarz powiedział mu: "Jestem cesarzem i zrodzony jestem z cesarza, lecz uwierz mi, że nigdy w swym życiu nie zjadłem tak smacznie jak dzisiaj z tobą." "A wiesz dlaczego?" spytał starzec. "Ponieważ," kontynuował, "my, mnisi, zawsze przygotowujemy swe posiłki z modlitwą i błogosławieństwem;  z tego powodu proste jedzenie zamienia się w smaczne, a u was mimo, że posiłki są przygotowywane z wielką pieczołowitością, nie szukacie błogosławieństwa (od Boga), i dlatego smaczne jedzenie staje się niesmaczne."
Czytaj dalej

9 czerwca (wg starego stylu)

22.06.2018

Grzeszymy, gdy uważamy za nasz obowiązek nienawidzić tych, których nienawidzą nasi bliscy. Ta nienawiść przechodzi na nas niczym rodzinna choroba. Przyswajając miłość naszych bliskich, przyswajamy także ich nienawiść. Czasami tej duchowej słabości poddawali się także wspaniali duchowi giganci. Patriarcha Teofil nie lubił św. Jana Chryzostoma i do śmierci pozostał jego gorzkim przeciwnikiem. Święty Cyryl, jego krewny i następca na tronie Aleksandrii, odziedziczył tą nienawiść wobec Złotoustego hierarchy i przez długi czas nosił ją w sobie. Na próżno św. Izydor z Pelezjum radził Cyrylowi zmienić swą opinię o Chryzostomie i wpisać jego imię do dyptychu świętych; Cyryl po prostu nie mógł zmienić swej złej woli. Wtedy Przenajświętsza Bogurodzica, za której chwałę i cześć Cyryl tak bardzo walczył z Nestoriuszem, objawiła się Cyrylowi w wizji, z mnóstwem aniołów i św. Janem Chryzostomem w wielkiej chwale. Święta i Przeczysta poprosiła Chryzostoma, Aby przebaczył Cyrylowi, i wtedy Chryzostom podszedł do Cyryla, objęli się i ucałowali jeden drugiego.  Ta wizja całkowicie zmieniła uczucia Cyryla wobec Chryzostoma i pokajał się ze wstydem za swą nieracjonalną nienawiść wobec Chryzostoma, wielkiego hierarchy Bożego.
Czytaj dalej

8 czerwca (wg starego stylu)

21.06.2018

Strach z powodu cierpienia i strach z powodu braku cierpienia; to jeden i ten sam strach, który charakteryzuje bojaźń człowieka duchowego, czy Bóg się od niego nie oddalił. Gdy św. Katarzyna przecierpiała wiele ciężkich tortur, objawił się jej Pan i wtedy spytała Go: "Gdzie byłeś do tej pory, Panie, aby pocieszyć mnie w tylu cierpieniach?" A Pan odpowiedział jej: 'Byłem tutaj, w twym sercu." Lecz nie mniejszy strach może przyjść na człowieka duchowego, gdy długo nie przychodzą na niego cierpienia. Pewnego razu mnich wstąpił do cerkwi w Aleksandrii i ujrzał kobietę klęczącą przed ikoną Zbawiciela, i z płaczem wołającą do Pana: "Zostawiłeś mnie, Panie, zmiłuj się nade mną, Najmiłościwszy!" Po modlitwie mnich spytał się kobiety: "Kto ciebie skrzywdził, że tak gorzko żalisz się Bogu?” Kobieta odpowiedziała: "Do tej pory nikt mnie nie skrzywdził i dlatego płaczę, ponieważ Bóg mnie opuścił i przez 3 lata nie nawiedził mnie żadnym cierpieniem. Przez ten czas ani ja nie chorowałam, ani mój syn, ani żadne ze zwierząt w mym domostwie nie padło."
Czytaj dalej

7 czerwca (wg starego stylu)

20.06.2018

Święci posiadają bardzo wyostrzone sumienie. To, co zwykli ludzie uważają za mały grzech, święci uważają za wielki występek. Powiada się o abba Danielu, że trzykrotnie porywali go rozbójnicy i zabierali w góry. Na szczęście, dwukrotnie udało mu się ocalić od niewoli, lecz za trzecim razem, gdy chciał uciec, uderzył jednego z nich kamieniem i zabił, po czym umknął. To zabójstwo ciążyło mu na sumieniu niczym wielki ołów. Zakłopotany, co ma zrobić, udał się do patriarchy Aleksandrii, Tymoteusza, wyspowiadał mu się i szukał porady. Patriarcha pocieszył go i uwolnił od wszystkich epitemii. Lecz ciągle gryzło go sumienie i udał się do Rzymu, do papieża. Papież powiedział mu to samo, co patriarcha Tymoteusz. Wciąż niezadowolony, Daniel kolejno udawał się do pozostałych patriarchów, w Konstantynopolu, Antiochii i Jerozolimie, wyspowiadając się ze wszystkiego i prosząc o radę. Lecz dalej był niezadowolony. Wtedy powrócił do Aleksandrii i oddał się w ręce władz jako morderca, a te go aresztowały. Gdy rozpoczął się proces przed księciem, Daniel dokładnie o wszystkim opowiedział i błagał, aby został stracony i tym samym zbawił swą duszę od ognia piekielnego. Książę zdumiał się tym wszystkim i powiedział do niego: "Idź, ojcze, i za mnie pomódl się do Boga, nawet jeśli zabijesz jeszcze siedmiu!" Niezadowolony z obrotu sprawy, Daniel postanowił wziąć do swej celi trędowatego i służyć mu aż do śmierci, a gdy ten umrze wziąć następnego. Tak i uczynił, i w ten sposób uspokoił swoje sumienie.
Czytaj dalej

6 czerwca (wg starego stylu)

19.06.2018

Niegodziwa radość to brudna sukmana, którą czasami z zadowoleniem przywdziewa nasz duch. W momencie, w którym cieszysz się z grzesznego upadku swego brata, ty też upadłeś, ku uciesze diabła, który jednym haczykiem złowił dwie ryby. Braterstwo według ciała jest wielką więzią, lecz braterstwo według ducha jeszcze większą. Smucisz się grzechem brata według ciała, dlaczego zatem nie smuci cię grzech brata według ducha? I gdy ukrywasz grzech brata według ciała, dlaczego z niegodziwą radością ogłaszasz grzech brata według ducha? Kim są twoi bracia według ducha? Wszyscy chrześcijanie - ci, z którymi spożywasz z jednego i tego samego Kielicha jedno i to samo życie. O, jak wielcy byli święci w swej miłości braterskiej! O, jak daleko od nich była niegodziwa radość! O św. Besarionie powiada się następującą rzecz: pewnego razu wszyscy mnisi zebrali się na modlitwie w świątyni. Igumen podszedł do jednego z braci, który zgrzeszył i nakazał mu opuścić świątynię. Gdy mnich zaczął wychodzić, Besarion podążył za nim mówiąc: "Ja także jestem takim samym grzesznikiem!"
Czytaj dalej

5 czerwca (wg starego stylu)

18.06.2018

Nigdy nie naruszaj postu w środę i w piątek. Ten post jest nakazany przez Cerkiew i dobrze objaśniony. Jeśli kiedykolwiek naruszyłeś ten post, módl się do Boga, aby ci przebaczył, i abyś więcej nie grzeszył. Pobożni ludzie nie czują się zwolnieni z tego postu ani podczas podróży, ani nawet w czasie choroby. Św. Pachomiusz spotkał pewnych ludzi, którzy nieśli ciało zmarłego i ujrzał w orszaku pogrzebowym dwóch aniołów. Pomodlił się do Boga, aby objawił mu tajemnicę obecności aniołów na pogrzebie tego człowieka. Co dobrego uczynił ten człowiek, że święci aniołowie Boży towarzyszyli mu w drodze do grobu? Dzięki Bożej Opatrzności obaj aniołowie pojawili się przed Pachomiuszem i wyjaśnili mu to w ten sposób: "Jeden z nas to anioł środy, a drugi to anioł piątku. Widząc, jak ten człowiek zawsze, aż do samej śmierci, pościł w środy i w piątki, tak i mu z czcią odprowadziliśmy jego ciało. Jak on do śmierci zachowywał post, tak my go wychwalamy."
Czytaj dalej

4 czerwca (wg starego stylu)

17.06.2018

Zabicie człowieka to straszna rzecz. Nie ma słów, które mogłyby opisać przerażenie, które spada na mordercę. Gdy człowiek przygotowuje się do zabicia innego człowieka, myśli, że zabić człowieka to to samo, co zabić woła. Lecz gdy dokona swej przemyślanej zbrodni, wtedy nagle czuje, że wypowiedział wojnę niebu i ziemi, i że stał się niczym wygnaniec, odcięty od nieba i ziemi. Zabity nie daje mu spokoju za dnia i w nocy. Do św. Zosimy przyszedł na Synaj pewien znany rozbójnik i błagał, aby uczynił go mnichem. Zosima oblekł go w mniszą szatę i posłał do monasteru czcigodnego Doroteusza niedaleko Gazy, aby wiódł życie ascetyczne we wspólnocie. Po 9 latach postrzyżony rozbójnik wrócił do św. Zosimy, oddał mu swą rasę i szukał swego dawnego ubrania. Na pytanie dlaczego to robi, rozbójnik odpowiedział, że przez 9 lat modlił się gorliwie do Boga, pościł, odbywał nocne czuwania i wypełniał wszystkie powierzone mu zadania. Odczuł, że wiele grzechów zostało mu odpuszczonych, lecz jeden z nich męczy go nieustannie. Pewnego razu zabił niewinne dziecko i to dziecię pojawia się przed nim w dzień i w nocy, i pyta: "Dlaczego mnie zabiłeś?" Dlatego zadecydował, aby odejść i oddać się w ręce władz, żeby mogli go stracić, i w ten sposób odpłacić krwią za krew. Ubrawszy się w swoją świecką odzież, poszedł do miasta zwanego Diospolis, gdzie przyznał się do swej zbrodni i został ścięty. I tak swoją krwią zmył swój krwawy grzech. 
Czytaj dalej

Prawosławna Parafia Św. Jana Klimaka na Woli w Warszawie

Created by SkyGroup.pl